Strona Główna »
Autorzy »
Artykuły »
Opowiadania »
Poezja »
J.R.R. Tolkien »
Aforyzmy »
Magia »
Zjawiska Paranormalne »
Manie i Fobie »
Przyjaciele »
Symboliki »
Ankieta »
Sennik »
Odmienne stany świadomości »
Sentencje»

Galeria »
Download »
Rzeźba »




Władca Pierścieni
Streszczenie I Księgi

Akcja powieści rozpoczyna się sześćdziesiąt lat po słynnej wyprawie hobbita Bilba Bagginsa wraz z krasnoludami (opisanej w Hobbicie). Bilbo planował uczcić swe sto jedenaste urodziny wielkim przyjęciem. Tym bardziej przyjęcie miało być wspanialsze, że 33 lata kończył Frodo Baggins (siostrzeniec Bilba, którego Bilbo ukochał jak własnego syna) - wiek ten dla hobbitów oznacza uzyskanie pełnoletności. Cały Hobbiton czekał na te wydarzenie. Urodziny obydwu hobbitów przypadały na 22 września. Tegoroczne przyjęcie miało zostać dodatkowo uświetnione wspaniałymi fajerwerkami, których sprowadzeniem i odpalaniem miał zająć się czarodziej Gandalf.

Przyjęcie było iście wspaniałe. Zaproszono 144 gości (tyle Bilbo i Frodo mieli wspólnie lat), jadła i trunków było w bród, a fajerwerki Gandalfa robiły duże wrażenie. Bilbo wygłosił również mowę, w której ze wszystkimi się pożegnał, po czym zeskoczył ze stołu i zniknął! Dokonał tego dzięki swojemu pierścieniowi. Był to magiczny pierścień dający niewidzialność osobie, która go nosiła. W ten sposób wymknął się z przyjęcia. W jego norce juz czekał Gandalf, z którym hobbit prawie się pokłócił o pierścień (Gandalf namawiał Bilba, aby go pozostawił), ostatecznie jednak hobbit pozostawi pierścień wraz z całym majątkiem jaki mu został swojemu siostrzeńcowi, Frodowi, a sam (wraz z trzema krasnoludami) wyruszył w podróż.

Po zniknięciu Bilba, Frodo został panem Bag End. Lata upływały, a Frodo coraz częściej żałował, że nie odszedł razem z Bilba i coraz częściej wypuszczał się na wędrówki. Czasami hobbita odwiedzał Gandalf, ale zjawiał się zazwyczaj niespodziewanie i tak też znikał. Tak minęło 17 lat, aż Frodo osiągnął wiek lat pięćdziesięciu. Gandalf zawitał do niego ponownie (po około dziesięcioletniej przerwie) i wyjawił mu prawdę o pierścieniu Bilba - był to Wielki Pierścień, najpotężniejszy z Pierścieni Władzy - pierścień, którego poszukiwał Sauron - Władca Ciemności, aby móc władać pozostałymi, niezniszczonymi Pierścieniami Władzy. Jeśli udałoby mu się go odnaleźć, uzyskałby siłę, jakiej jeszcze nie posiadał, a wówczas Cień padłby na całe Śródziemnie...

Informacje te zbierał przez lata Gandalf i to on odkrył, że pierścień Bilba jest Jedynym. On także opowiedział historię Pierścienia i sposób, w jaki trafił do rąk hobbita. Obydwaj postanowili również o wyruszeniu Froda z Shire'u, gdyż (jak Gandalf słusznie się domyślał), nie będzie on bezpieczny w Shire. Tymczasem Gandalf wyruszył znów, a Frodo sprzedał Bag End i również szykował się do wyprawy. Czekał jedynie na powrót Gandalfa, ale czarodziej się nie pojawiał, nie przysłał też żadnej wiadomości. Frodo postanowił dłużej nie czekać i wyruszyć do Rivendell, a towarzyszyli mu jego przyjaciele: Sam Gamgee oraz Peregin Tuk.

Pierwsza przygoda spotkała czterech hobbitów jeszcze w granicach Shire'u, kiedy to ledwo udało im się umknąć z gościńca przed tajemniczym czarnym jeźdźcem. Wypadek ten zaniepokoił nieco szczególnie Froda, ale ich humory nieco polepszyły się, gdy trafili na grupkę wędrujących elfów, które zaprosiły ich do wspólnej biesiady. To od nich Frodo dowiedział się, że Czarni Jeźdźcy (przed którymi hobbici uciekali) to słudzy Nieprzyjaciela. Aby się w przyszłości na nich nie natknąć, hobbici zboczyli z gościńca, który zataczał duży łuk i postanowili przedrzeć sie przez las (skracając sobie tym samym drogę). Podróż stała się nieco uciążliwa, gdyż las był gęsty, a wędrowcy nieraz kluczyli. W końcu jednak udało im się do Bamfurlong - farmy starego Maggota. Od niego dowiedzieli się, że Czarny Jeździec wypytywał o Bagginsa.

Nie tracąc czasu hobbici ruszyli dalej. Zanim dotarli do Buckland, spotkali jeszcze Meriadoka, który dopilnował, aby wszystkie rzeczy Froda zostały bez uszczerbku przewiezione z Bag End do Ustroni. Przed wieczorem byli już w nowym domu Froda. Po sutej kolacji wyszedł na jaw podstęp Froda - jego przyjaciele od dawna wiedzieli, że nie zamierzał on jedynie przeprowadzić się z Bag End do Bucklandu, ale miał zamiar wyruszyć w dalszą podróż. Jednocześnie hobbici wyrazili gotowość do dalszej podróży u boku Froda. Baggins początkowo nie godził się na takie rozwiązanie, ale kiedy okazało się, że jego przyjaciele wiedzą o "sprawie Pierścienia", skapitulował.

Na zajutrz hobbici opuścili domek Froda i skierowali swe kroki na wschód - ku Rivendell. Aby nie podróżować gościńcem (gdzie było duże prawdopodobieństwo spotkania Czarnych Jeźdźców), hobbici postanowili udać się przez Stary Las, o którym krążyły różne dziwne historie, a miejscowi unikali zagłebiania się w jego gęstwiny. Szli lasem cały dzień, a wieczorem sen zaskoczył ich pod starą wierzbą. W okamgnieniu hobbici znaleźli się w śmiertelnej pułapce - korzenie Starej Wierzby wepchnęły śpiącego Froda do wody i tylko dzięki pomocy Sama, Frodo nie utonął. Jednocześnie Merry i Pippin zostali uwięzieni we wnętrzu Wierzby. Hobbici znaleźli się w ciężkiej sytuacji, ale niespodziwanie zjawiła się pomoc - ich wołania usłyszał stary Tom Bombadil, który swym śpiewem odczarował urok Wierzby i uwolnił więźniów.

W domu Toma Bombadila poznali Złotą Jagodę, której urok onieśmielił hobbitów. W chacie Bombadila zostali oni dwa dni, w ciągu których usłyszeli wiele opowieści i historii, usłyszeli piękne pieśni. Tom poprosił również Froda, aby ten pokazał mu Pierścień. Jakie było zdziwienie hobbita, gdy okazało się, że Pierścień nie ma nad Tomem władzy!

Po dwu mile spędzonych dniach czterech hobbitów wyruszyło w dalszą drogę. I ponownie spotkała ich bardzo groźna przygoda - nieopacznie zboczyli w stronę kurhanów i zostali zniewoleni przez upiora kurhanów. Zrozpaczony Frodo widząc swych trzech przyjaciół w letargu (wywołanym urokami upiora), zaśpiewał pieśń przywołującą Toma Bombadila, który po kilku chwilach pojawił się w kurhanie i wypędził złego ducha. Zdjął również klątwę z Sama, Merrego i Pippina oraz przywołał rozproszone kuce hobbitów.

Strudzeni wreszcie dotarli do miasteczka Bree. Udali się do gospody Barlimana Butterbura "Pod Rozbrykanym Kucykiem", gdzie mieli nadzieję spędzić noc. Frodo nie chcą ujawniać swego prawdziwego nazwiska, które ostatnimi czasy ściągało jedynie kłopoty, kazał nazywać siebie panem Underhillem. Strudzona kompania skosztowawszy miodu nabrała odwagi i nierozważnie zaczęła mówić o wydarzeniach w Hobbitonie. Trzeźwego rozsądku nie zachował nawet Frodo, który nieopacznie użył Pierścienia, co rzuciło cień podejrzeń na niego i jego towarzyszy. Również w gospaodzie poznali Obieżyświata - wędrowca, którego nazywano Strażnikiem. Początkowo mieli do niego niechętny stosunek, ale wszelkie watpliwości rozwiały się po tym, jak okazało się, że Obiezyświat jest przyjacielem Gandalfa. Od czarodzieja dostali też pismo (miał je karczmarz), aby podążali do Rivendell.

Wiedzieli, że Czarni Jeźdźcy byli i są w Bree i dlatego postanowili spędzić noc w gospodzie (aby nie dać się zaskoczyć sługom Nieprzyjaciela nocą w jakimś pustkowiu). Ułożyli się więc do snu, lecz nie tam, gdzie mieli spać pierwotnie, lecz w innych pokojach - całe szczeście, gdyż nocą Czarni Jeźdźcy napadli na gospodę i tylko dzięki fortelowi udało sie hobbitom przeżyć. Następnego dnia nie wyruszyli z samego rana (jak to planowali), gdyż wynikł nowy kłopot - nocą uciekły kuce. Jedynym koniem w okolicy była stara, wygłodzona szkapa łotrzyka Billa Fernego, którą hobbici kupili po trzykrotnej cenie. Bree opuścili dopiero około dziesiątej odprowadzani dziesiątkami par ciekawych, a nierzadko złowrogich spojrzeń.

Po kilku dniach ciężkiej drogi czterech hobbitów i Obieżyświat (który został ich przewodnikiem) dotarli do Wichrowych Wzgórz. Na Wichrowym Czubie (jednym ze szczytów) znaleźli znak obecności Gandalfa, a Obieżyświat stwierdził, iż czarodziej musiał być w niebezpieczeństwie. Pięciu wędrowców rozbiło tymczasem obóz w kotlince na zboczu wzgórza. Czarni Jeźdźcy wytropili obóz wędrowców i nocą zaatakowali. Napastników było pięciu, co doskonale uzmysłowił sobie Frodo po wsunięciu Pierścienia na palec. Po chwili również otrzymał jednego z nich cios długim norzem o lodowatym ostrzu. Po tym ataku napastnicy wycofali się. Frodo ocknął się dopiero rano z wielkim bólem ramienia, w które zadano mu ranę. Było ono lodowato zimne, a chłód rozchodził się na całe ciało. Ból nieco złagodniał, gdy Aragorn przemył ranę Froda naparem z liści athelas - rosliny leczniczej.

Piątka wędrowców czym prędzej opuściła Wichrowy Czub kierując się jak najszybciej w stronę Rivendell. Ponieważ Frodo był tak osłabiony, że nie mógł utrzymać się na nogach, większą część podróży do Ostatniego Mostu przebył na koniu. Po przebyciu mostu drużyna kluczyła nieco wśród górskich ścieżek zanim obrała właściwy kierunek. Po drodze dotarli nawet do trzech kamienny troli - tych samych, który spotkał Bilbo w swej wyprawie z krasnoludami.

Ostatnią część drogi do Brodu na Grzmiącej Rzece przebyli gościńcem, na którym spotkali Glorfindela - wysłannika z Rivendell, który miał za zadanie właśnie odszukać Froda i jego przyjaciół. Glorfindel obejrzał rękojeść sztyletu, który zadano cios Frodowi na Wichrowym Czubie. Oddał również hobbitowi swojego ścigłego wierzchowca, aby w razie potrzeby mógł na nim uciec. Po dotarciu do brodu okazało się, że Glorfindel słusznie przeczuwał niebezpieczeństwo - tuż przed rzeką zostali zaatakowani przez Dziewięciu Jeźdźców. Wierzchowiec przeniósł hobbita na drugą stronę rzeki. Tam Frodo zatrzymał się i dobył miecza, który jednak pod wpływem słów jednego z Jeźdźców pękł. Wydawało się, że słudzy Nieprzyjaciela za moment dosięgną hobbita, lecz nagle rzeka wezbrała i nurt ze straszliwą siłą poniósł czarne wierzchowce z ich jeźdźcami w dół rzeki. W tym momencie Frodo zemdlał i bezwiednie zsuną się z konia.