
|


Hobbit Miejsca
|
Bag End
Bag End jest miejscem, gdzie rozpoczyna się akcja "Hobbita" i "Władcy Pierścieni". Na początku książki Tolkien opisuje wygląd hobbickiej nory :
"Nie była to szkaradna, brudna, wilgotna nora, rojąca się od robaków i cuchnąca błotem, ani też sucha, naga, piaszczysta nora bez stołka, na którym by można usiąść, i bez dobrze zaopatrzonej spiżarni; była to nora hobbita, a to znaczy: nora z wygodami."
Wejście do rezydencji Bag End prowadziło przez wielkie, zielone drzwi we wschodnim stoku pagórka opatrzone lśniącą, żółtą, mosiężną klamką sterczącą dokładnie po środku. Za drzwiami był przedsionek, szeroki na jakieś 15 stóp (4,57 m). Drzwi otwierały się na południe, a odrzwia wycięto w stromym stoku. Ścieżka biegła na wschód, i dopiero przy bramie skręcała na południe. Przed tymi drzwiami Bilbo rozmawiał z Gandalfem, tu rozpoczęła się jego wielka przygoda, gdy wybiegł z domu bez chustki do nosa. Przedsionek służył hobbitowi i jego gościom za szatnię, mając na ścianach wieszaki na okrycia i mnóstwo miejsca na urodzinowe prezenty, pozostawione przez Bilba przed jego odejściem do Rivendell. Według dobrze znanego rysunku Johna Howe, przedstawiającego przedsionek widziany od środka, po obu stronach drzwi wejściowych znajdowały się małe, okrągłe okienka, sufit i ściany były gęsto żebrowane drewnianymi belkami o bogatych rzeźbieniach, a pod ścianami stały kufry, ławeczki i stoliczek. Dalej otwierały się drzwi najpierw po jednej, potem po drugiej stronie korytarza. Najlepsze pokoje były po lewej patrząc od wejścia. Miały one okna, wycięte w stoku; z niektórych widać było kuchnię i ogrody kwiatowe na zachód od Urodzinowego Trawnika. Był tam salonik, w którym krasnoludy rozmawiały z Gandalfem i Bilbem. Wyobraźcie sobie tylko to nastrojowe miejsce:
Na środku średniej wielkości pokoiku stoi podłużny stół, wokół niego zasiadło trzynastu krasnoludów - jedni na fotelikach, inni na stołkach, a pozostali na krótkiej sofie stojącej pod wschodnią ścianą. Przez okrągłe okienko, do wnętrza sączą się resztki popołudniowego światła. Na ścianach i nad stołem wiszą świeczniki pełne grubych, ciemnożółtych świec. Pod ścianami stoją komody i ławy, na które Bilbo wnosi wciąż nowe zapasy ze spiżarni. W kącie pokoju na fotelu zasiada Gandalf. Ćmi swoją długą fajkę i puszcza kółka z dymu. W powietrzu unosi się woń placka z jabłkami, piwa i tytoniu z fajek. Wokół rozbrzmiewa gwar rozmów i czyste dźwięki piszczałek, harf i fletów. Na stole piętrzą się talerze i kufle wciąż opróżniane i na nowo napełniane smakołykami. - Bilbo wydaje kolację.
Po lewej stronie znajduje się również jadalnia, mała bawialnia i gabinet Bilba. W bawialni i gabinecie znajdowały się kominki. Prawdopodobnie po prawej stronie korytarza znajdował się salon, jedna, lub dwie sypialnie, garderoby, kuchnia oraz składzik i kilka spiżarni.
Farma i dom Beorna
Domostwo Beorna leżało wprost na wschód od Samotnej Skały, a droga doń zajęła Kompanii większą część dnia. Gdy dotarli do rozległych pól kwiatowych - jego pszczelich pastwisk - wiedzieli, że są już blisko. Pas dębów i ciernisty żywopłot otaczały domostwo, a w żywopłocie było tylko jedno przejście - wysoka, szeroka, drewniana furta. Za bramą stały ule, a na południe od nich był ogród i rozległa trawiasta ścieżka, prowadząca do długiego, drewnianego domu mieszkalnego i innych zabudowań - stodół, stajni i komórek.
Dom miał kształt litery U, bo ścieżka prowadziła na dziedziniec, uformowany przez centrum domu i dwa jego skrzydła. Centralną część tworzyła zapewne sala, do której Beorn wprowadził dwu gości - ta sama, w której później Kompania jadła i spała. Pomieszczenie było wydłużone, a jeśli składany stół na kozłach mierzył 4 na 8 stóp (1,21 x 2,43 m), sala mogła mierzyć 20 na 35 stóp (6,09 x 10,66 m), a palenisko w jej środku 6 na 8 stóp (1,82 x 2,43 m).
Wzdłuż bocznych ścian biegły podesty, na których przechowywano nakrycia stołowe i gdzie układano posłania dla gości. Boczne ściany musiały stykać się ze skrzydłami, bo nie było w nich okien, co sprawiało, że sala była mroczna. Drzwi, wychodziły na werandę. Ten piękny, przykryty dachem portyk otwierał się na południe; schodki wiodły zeń na ścieżkę, biegnącą przez ogród wokół domu do głównej ścieżki. Nią właśnie nadchodziły krasnoludy, gdy Gandalf snuł swą opowieść.
Miasto na jeziorze
Gdy beczki z Kompanią przepłynęły koło przylądka, tworzącego skalną bramę między Leśną Rzeką a Długim Jeziorem, Bilbo zobaczył miejscowość, która wydaje się unikalną w całym Śródziemiu - Miasto Na Jeziorze. Choć wszystkie miasta i wiele mniejszych miejscowości opisanych przez Tolkiena miały jakąś ochronę (fortyfikacje, położenie na wzgórzu lub pod ziemią), jedynie Miasto Na Jeziorze wykorzystało dla obrony wodę. Potężne pale z wielkich drzew Mrocznej Puszczy wbito w dno Długiego Jeziora, na nich zaś stanęła platforma, mieszcząca składy, sklepy i domy mieszkańców. Za dni pomyślności krasnoludów było tu wielkie miasto Esgaroth, lecz zostało ono zniszczone, być może przez Smauga, a jego zmurszałe pale wciąż były widoczne przy niskiej wodzie.
Platforma była równoległa do zachodniego brzegu, na północ od ujścia Leśnej Rzeki. Koło cypla leżała spokojna zatoka, na brzegu której stało kilka chat i budynków; prawdopodobnie było to składowisko spławianych beczek. Jednym z nich była strażnica na końcu wielkiego drewnianego mostu, prowadzącego do miasta.
Na drugim końcu mostu była brama, a za nią bardzo mała, zwarcie zabudowana miejscowość, wielkości około dwu miejskich kwartałów, z licznymi piętrowymi domami i wąskimi uliczkami. Każda stopa kwadratowa była wykorzystana. W zależności od liczebności rodzin i rozmiarów mieszkań, obszar ten mógł pomieścić 400 lub więcej osób. Ze wszystkich stron platformy pozostawiono szerokie nabrzeża ze schodami, prowadzącymi wprost do wody. Mniej więcej na środku miasta znajdował się szeroki krąg wody, będący głównym placem targowym. Do tej sadzawki prowadziły liczne schody i drabiny, stamtąd zaś na jezioro prowadził sklepiony kanał, przechodzący pod uliczkami, a nawet pod jednym budynkiem.
W opisie miasta są wzmianki tylko o czterech budowlach : "wielka sala", gdzie krasnoludy spotkały ucztującego Rządcę, "duży dom", w którym zamieszkała Kompania, "Ratusz", sprzed którego wyruszyli, oraz "Wielki Dom", zniszczony przez Smauga.
Wszystkie budynki były drewniane, więc bardzo podatne na atak zionącego ogniem smoka. Mimo odwagi mieszkańców i niewyczerpanych zasobów wody, miasto było skazane, zanim jeszcze Smaug runął na nie. Później miasto zostało odbudowane większe i piękniejsze, lecz nieco dalej na północ.
Rivendell
Według opisów z "Hobbita" i "Władcy Pierścieni" Imladris to Ostatni Przyjazny Dom w drodze na wschód. Niezależnie od tego, czy chce się odpocząć, wyspać, porozmawiać, poczytać czy śpiewać, albo po prostu połączyć wszystkie te czynności w miłą całość, w Rivendell spędza się czas z prawdziwą przyjemnością.
Imladris stało się przez wieki swego rodzaju azylem, miejscem bezpiecznego schronienia i odpoczynku. Leżało przecież niemalże w centrum tej części Śródziemia, w której działy się najistotniejsze wydarzenia Trzeciej Ery. To właśnie w Rivendell mieli swoją siedzibę Dunedainowie, elfy, a postój w podróżach urządzały tu krasnoludy czy ludzie. Dla bardzo niewielu był to cel wędrówki. Stało się tak dopiero w przypadku Bilba, a potem Froda, Boromira i pozostałych uczestników wyprawy do krainy Cienia.
Ciekawe, że podczas ostatniego zebrania Białej Rady - w której po raz pierwszy wzięli udział przedstawiciele wszystkich wolnych plemion Zachodu - Elrond zauważył, iż każdy zjawił się tam bez wyraźnego zaproszenia, można wręcz rzec - przypadkiem. Ale nie był to przypadek. Rivendell było tak naprawdę centrum wielu wydarzeń Trzeciej Ery, to właśnie tam Aragorn spotkał Arwenę, krasnale i Bilbo dowiedzieli się o tekście na mapie Thorina, tam również podjęta została próba zniszczenia Pierścienia. I to właśnie Imladris byłoby miejscem, które zostałoby zniszczone, gdyby Smaug nie został zabity przez Barda. I, podobnie jak wiele innych osiedli elfów, również i to musiało przeminąć. Elrond Półelf odszedł na zawsze, za Morze. Komnaty Ostatniego Przyjaznego Domu świecą pustkami.
Samotna Góra
Mapa Throra wskazuje, że średnica Samotnej Góry wynosiła około połowy odległości od Długiego Jeziora, leżącego ok. 20 mil na południe. Jej wierzchołek był na tyle wysoki, że co najmniej do późnej wiosny był pokryty śniegiem, więc mógł sięgać 3500 stóp (1066,8 m). Jej ramiona są dokładnie pokazane na mapie - sześć grzbietów rozchodzących się od centralnego stożka. W szerokiej, otwartej na południe dolinie leżały ruiny Dale, niegdyś kwitnącego miasta ludzi. Rzeka Bystra wypływała ze źródeł tuż za Frontową Bramą, pokonywała dwa wodospady, potem szerokim łukiem okrążała Dale, najpierw zbliżając się do wschodniego grzbietu, potem do Kruczego Wzgórza, by skręcić na południowy wschód, do Długiego Jeziora. Kompania rozbiła swój pierwszy obóz tuż na północ od Kruczego wzgórza, po zachodniej stronie grzbietu, by po kilku dniach przenieść się do węższej doliny długości 3 mil (4,82 km), położonej między grzbietami zachodnimi. Na wschodnim jej krańcu, tuż pod przewieszonym urwiskiem wysokości 150 stóp (45,72 m), leżała ukryta nisza, mieszcząca tajne drzwi. Bilbo odkrył w dolinie, na jej południowym skraju ślady ścieżki. Grubo wyciosane stopnie prowadziły na wierzchołek południowego grzbietu, a dalej na wąską półkę ponad górną częścią doliny. Wprost nad obozem ścieżka skręcała na wschód wiodąc do niszy u stóp urwistych ścian. Wejście do niej było tak wąskie, że wydawało się szczeliną, jednak Bilbo, siedząc plecami w stronę góry, widział przez nią daleko, na zachodzie Gory Mgliste. Za tą trawiastą niszą ścieżka ciągnęła się dalej, ku szczytowi Góry, jednak krasnoludy nie poszły dalej, pewne, że są już na progu.
W Dniu Durina Thorin otworzył magiczne Boczne Drzwi i wszedł do starożytnych tuneli Ereboru, Królestwa pod Górą. Z wielu sal, rozwidlających się korytarzy, tuneli, piwnic i komnat, nielicznymi wzmiankowanymi są tajny tunel wiodący do najniższego z lochów oraz schody i sale prowadzące do wielkiej komnaty Throra w pobliżu Bramy Frontowej, jedynego ocalałego wejścia. Tajny tunel był uważany za mały, choć według zapisu na mapie przez drzwi wysokie na pięć stóp (1,52 m), trzech przejdzie obok siebie. Prowadził on łagodnie w dół, wprost do lochu Smauga. Ponieważ ten leżał u samych korzeni góry, a nisza była na wschodnim krańcu doliny, tunel musiał mieć około 2 mil (3,21 km) długości. Bilbo samotnie przemierzał ten dystans przez prawie 3 godziny, skradając się w mroku, by nie wzbudzić echa.
W lochu spoczywał skarb Smauga, świadcząc o ogromie złota i klejnotów tu wydobytych. Smaug wydaje się długości 60 stóp (18,28 m), a loch conajmniej 180 stóp (54,86 m) długości. Jej ogrom podkreśla to, że w miarę, jak Bilbo wędrował w głąb sali, światełko słabło. Przez sklepione bramy we wschodniej ścianie wychodziło dwoje wielkich schodów. Thorin poprowadził Kompanię tymi, które prowadziły do Bramy Frontowej. Wspinali się po długich schodach, skręcali, przemierzali szerokie, dźwięczące echami korytarze, znów skręcali i ponownie wstępowali na schody. Ponieważ loch znajdował się w sercu góry, a Brama Frontowa w centrum południowego stoku, korytarze musiały prowadzić na wschód, potem na południe, wreszcie na zachód. U szczytu schodów weszli do wielkiej komnaty Throra, dalej dotarli do źródeł Bystrej, które ujęte w prosty, wąski kanał przelewały się za Bramę. Dalej szeroka droga prowadziła pod wysokim łukiem na kamienny taras.
Stara droga i most poniżej tarasu były zniszczone, lecz schody na zachodnim brzegu potoku nie były tknięte. Wprowadziły one Kompanię na ścieżkę prowadzącą do strażnicy na Kruczym Wzgórzu - jedynej opisanej z kilku istniejących. Składała się ona z dwu komór - większej zewnętrznej i małej wewnętrznej. Kompania zatrzymała się tu na krótko, by następnie wrócić do głównej Bramy, zamurować łuk i zalać taras (łącznie ze starą drogą), tak że do bramy można było podejść tylko wąskim przejściem po zachodniej stronie. Tak oczekiwali nadchodzących armii.
|
|
 |